Wojna w Pentagonie dobiegła końca

8

Nie zakończyło się to podpisaniem traktatu pokojowego. I nie z eksplozją.

Po prostu cisza. A potem nagle wszystko się zmieniło.

Stworzyliśmy armię dla świata, który już nie istnieje. Właśnie tę kwestię rozwija Chris Brose w najnowszym odcinku podcastu „International Times”. Nie jest teoretykiem amatorem siedzącym w fotelu. Brose kierował polityką pod rządami Condoleezzy Rice, doradzał Johnowi McCainowi i napisał książkę, w której przewidział, co się dzieje teraz. Dziś stoi na czele Anduril, firmy zajmującej się technologiami obronnymi, mającej obsesję na punkcie autonomicznych działań wojennych.

Zadaj sobie więc to pytanie: czy naprawdę rozumiesz ograniczenia, jakie Pentagon nakłada na broń autonomiczną?

„Nigdzie nie jest napisane, że zabrania się automatyzacji cyklu niszczenia.”

To jest luka. Bardziej prawdopodobne jest brak drzwi.

Przez dziesięciolecia Stany Zjednoczone działały w oparciu o trzy niebezpieczne założenia.

Po pierwsze, w każdy konflikt wejdziemy z absolutną przewagą technologiczną.
Po drugie, ta przewaga będzie bezprecedensowa.
Po trzecie, wojna szybko się skończy.

Straciliśmy kilka samolotów. Nie straciliśmy żadnych statków. Użyliśmy bardzo niewielu rakiet. Po co więc tworzyć tanie systemy? Stworzyliśmy wyjątkowe samochody. Drogi. Trudne w produkcji. A jeszcze trudniej wymienić.

Spójrzcie teraz na Ukrainę.

Spójrzcie na ostatnie cztery lata w Europie Wschodniej. Scenariusz jest inny. Rosja natarła na Kijów – manewr na wzór Bagdadu. „Szok i przerażenie”.

Nie udało się.

Linie frontu zostały skonsolidowane. Bitwa przerodziła się w zabawę w chowanego. Działki artyleryjskie stały się ciężarem, ponieważ nie można ich było ukryć. UAV zmieniły równowagę sił. Mały, oswojony. Jednorazowe drony szturmowe. Wystrzeliwujesz je, znajdują cel i bum. Wybuchowa amunicja. Brak pilota, który można zabrać do domu.

Dzięki nim Ukraina przetrwała. Nie dzięki drogim bombowcom stealth, ale dzięki tanim dronom, które działają jak rakiety kierowane. Znajdują cel, trafiają w niego i są tak niedrogie, że można je natychmiast wymienić.

Czy piechota nie żyje? Jeszcze nie. Maszyny mogą przejąć terytorium, ale czy mogą je utrzymać? Czy robot może się okopać i wytrzymać atak artylerii? Nie wiemy. Wygląda na to, że to trudne.

Teraz spójrz na Iran.

To nie jest Ukraina. Nie tylko wysyłamy pomoc i obserwujemy. Uderzamy. A arytmetyka tutaj jest słaba.

Według otwartych danych Stany Zjednoczone zatopiły irańskie okręty wojenne. Systemy obrony powietrznej zostały zniszczone. Kompleks wojskowo-przemysłowy został zniszczony. Standardowa praca dla armii amerykańskiej. Ale Iran nadal walczy. Dlaczego?

Jednorazowe drony szturmowe.

Robotyczne łodzie blokujące Cieśninę Ormuz. Tanie zagrożenia, które zamykają całe regiony. To nie są koncepcje futurystyczne. To jest rzeczywistość. Pentagon wiedział, że Iran może je wykorzystać. Czy przygotowywali się do długiej wojny? Najprawdopodobniej nie.

Przewodniczący Połączonych Szefów Sztabów twierdzi, że zapasy amunicji są „wystarczające”. Do bieżących zadań. Może.

„Zawsze będę chciał więcej”.

To są słowa Broza. I ma rację. Ponieważ początkowo przewidywano szybką wojnę. Szybka wygrana. Uderz w głowę. A co jeśli cel się zmieni? A co jeśli wojna będzie się przeciągać miesiącami?

Zapasy znikną.

Tylko podczas operacji Epic Fury Stany Zjednoczone wystrzeliły tyle rakiet Tomahawk, ile wyprodukowały w ciągu ośmiu lat. Już za kilka dni. Osiem lat. Za kilka dni.

To wyśmienita broń. Działa cuda. Ale jego produkcja zajmuje dużo czasu.

Wszystko sprowadza się do grzechu pierworodnego. Przekonanie, że nigdy nie będziemy musieli toczyć długotrwałej wojny z równym wrogiem. Strategie obrony narodowej sprzed dziesięciu lat zostały zaprojektowane na jedną wielką wojnę regionalną. Jeden teatr wojny. Czas trwania nie został określony, ale było jasno powiedziane: wygramy, zanim otrzymamy rachunki.

Czy jesteśmy gotowi na wielką wojnę? Z Chinami? Z Rosją?

Jeśli chodzi o zapasy amunicji, odpowiedź brzmi: nie. Było to wiadome od dawna, po prostu postanowiliśmy nie zaglądać do ksiąg.

Przyszłość wojny już tu jest. Nie wygląda na armię, którą wyszkoliliśmy. To jak rój tanich dronów polujących w ziemi, podczas gdy my martwimy się o nasze błyszczące zabawki.