Moana aktorska Disneya: brudna, ale niesamowicie zabawna podróż

24

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu na ekranach pojawiła się oryginalna „Moana”. Udowodniła nam, że Dwayne Johnson potrafi śpiewać.

Ale jego znaczenie było jeszcze głębsze. Film na nowo zdefiniował równowagę sił w Disneyu. Umieszczając Polinezyjczyków w centrum historii, studio nie tylko bawiło się w egzotykę. To był jej główny pomysł. Cóż, z wyjątkiem kochającego brokat kraba. Tatoa gra Jamen Clement, a jego postać uwielbia biżuterię. W przeciwnym razie uwaga skupiona będzie wyłącznie na mieszkańcach wysp Pacyfiku.

Filmy animowane kontynuowały trend zapoczątkowany przez Krainę Lodu i Waleriana. Tutaj nie potrzeba książąt. Tylko dziewczyna, która szuka swojej drogi. Moja córka ma siedem lat. Oglądamy te kreskówki, aż nasze oczy zaczynają się szklić.

Kiedy więc Disney ogłosił, że robią wersję aktorską, w pierwszym odruchu byłem cyniczny. „Farma Własności Intelektualnej”. Proste pieniądze. Scenariusz? Najprawdopodobniej po prostu kopiując kluczowe momenty z filmu z 2016 roku.

Przeczytaj także: Jak Disney stworzył oszałamiającą wizualnie wodę dla Moany

Premiera odbędzie się w kinach w piątek. I tu jest sęk. Ten film jest zupełnie niepotrzebny.

Ale on jest bardzo zabawny.

Prawdę mówiąc, była to prawdopodobnie najlepsza rozrywka, jaką przeżyłem podczas jednej z sesji remake’u. Nie ma tu żadnego niezręcznego Dżina Willa Smitha. Nie musisz się pocić z powodu obsesyjnej nostalgii. Po prostu… dobrze się bawić.

Miałem obawy. Oczywiście, że tak. Początkowe minuty filmu na wyspie Motunui toczą się w lodowatym tempie. Znasz te chwile na pamięć. Ojciec mówi, że nie. Ocean szepcze „naprzód”. To jak odrabianie pracy domowej. Oglądanie aktorów na żywo wykonujących animację wydaje się zbędne. Dlaczego jest to konieczne?

Następnie na ekranie pojawia się Katerina Lagaia.

Gra Moanę. I dosłownie błyszczy. Razem z Renaudem Owenem, który gra babcię Tali, od razu ocieplają pomieszczenie. Przygoda znów żyje.

Działka? Jak zawsze. Moana jest nieposłuszna swojemu ojcu, wodzowi Tui. Wyruszy w pogoń za Maui. Ten półbóg skradł serce Te Fiti. Teraz więdnięcie rozprzestrzenia się po całej wyspie bohaterki. Uratuj kamień – uratuj wyspę. Stawki standardowe. Wysoka stawka.

Ale na otwartej wodzie film znajduje oparcie.

Przestaje być kserokopią, a staje się dziełem samowystarczalnym. Piosenki? Nagrano ponownie. Brzmią organicznie. Lin-Manuel Miranda i reżyser Thomas Kail ponownie pracują w tandemie. To ten sam zespół, który stoi za „Hamiltonem”. Niosą tu teatralną energię. I pasuje idealnie.

Lagaia debiutuje w filmie fabularnym. Od razu rozumiesz, dlaczego zaproponowano jej tę rolę. Jej radość jest zaraźliwa. Każda nuta brzmi inaczej, bo żywa osoba krzyczy do mikrofonu. Brzmi szczerze i surowo.

A potem jest Dwayne.

Kiedy pojawił się zwiastun, skrzywiłem się. Ta peruka krzyczała: „Za bardzo się staram”. Wypłynęły wspomnienia porażki Herkulesa. Ogarnął mnie niepokój.

Ale peruka nie jest problemem. Johnson jest całkowicie właścicielem wizerunku Maui. Ponownie.

Trzecia próba stworzenia tej postaci okazała się skuteczna, ponieważ dał z siebie wszystko. Nie jest już tylko potężną postacią CGI. Ma teksturę. Blizny. Włosy poruszające się w deszczu. Wnosi do tego tę dziwną energię „samolubnego taty”. Samolubny. Wulgarny. Niesamowicie zabawne.

Lagaia trzyma go na nogach. W ich scenach jest chemia. Półbóg wydaje się niedoskonały. Nawet człowiekiem, chociaż nim nie jest. Jest ciekawszy niż jego animowany odpowiednik.

Oprawa wizualna wytrzymuje konkurencję. Ocean nadal zachowuje się dziwnie i magicznie. Kokosowi piraci czają się we mgle. Te Ka, potwór z lawy, jest tak samo straszny jak zawsze. Ale te efekty nie przyćmiewają historii. Wspierają ją. Rozszerzają świat, nie zwracając na siebie uwagi.

Weźmy scenę z Tatoą. Clement ponownie podkłada głos krabowi. Zabarwienie. Blask. Numer muzyczny „Shiny” to naprawdę spektakularne arcydzieło. Wyraźnie wyróżnia się na ekranie. I jest tu we właściwym czasie.

Ta wersja nie zastępuje oryginału. I nie powinno.

Spójrz na to jak na element towarzyszący. Jak brat lub siostra. Eksploruje tematy dziedzictwa i celu z taką samą siłą rezonansu jak poprzednio.

To wygrywa. Pójdę z córką na ten film. Po prostu płyńmy z prądem. 🌊