Prawdziwy związek między wyszukiwarką #Google a przechowywaniem w chmurze
Istnieją powody, aby sądzić, że „wyszukiwarka Google” stała się czasownikiem. Jest to krótka forma opisująca proces wydobywania danych z sieci otwartych. Jednak w miarę jak przetwarzanie w chmurze przejmuje nasze cyfrowe życie, granice między koncepcjami zacierają się. Możesz zostać zapytany, czy istnieje połączenie między wyszukiwaniem online a przechowywaniem w chmurze. Tak, istnieje. Ale to nie to samo.
Zrozumienie różnic między indeksowanymi stronami internetowymi a przechowywaniem w chmurze prywatnej zmieni sposób, w jaki patrzysz na dane. W jednym przypadku mówimy o odkrywaniu informacji, w drugim – o jej kontrolowaniu.
Katalog publiczny i prywatny sejf
Wpisując zapytanie w Google, tak naprawdę nie przeszukujesz Internetu. Szukasz w indeksie. Google używa zautomatyzowanych programów zwanych robotami lub pająkami do indeksowania witryn publicznych. Odwiedzają strony, czytają ich zawartość i zapisują migawkę informacji w ogromnej bazie danych Google.
Wyniki wyszukiwania nie są strumieniem danych w czasie rzeczywistym. Są to linki i krótkie opisy treści, które zostały wcześniej znalezione przez te pająki. Używasz mapy, a nie samego obszaru.
Google zwraca linki i zaindeksowane fragmenty danych zamiast rzeczywistych treści w czasie rzeczywistym.
Przechowywanie w chmurze działa inaczej. Jest to zbiór serwerów fizycznych, które działają jako pojedyncza jednostka. Użytkownik widzi nieskończoną przestrzeń. To tak naprawdę stojaki na dyski twarde w centrum danych. Infrastruktura ta umożliwia firmom zwiększanie pojemności pamięci masowej bez konieczności zakupu fizycznego sprzętu.
Dla osób fizycznych oznacza to usługi takie jak Dropbox i Amazon Cloud Drive. Są to prywatne magazyny. Nie można ich znaleźć za pomocą standardowej wyszukiwarki internetowej. Dostęp wymaga uwierzytelnienia: hasło, klucz szyfrujący. W niektórych przypadkach wymagane jest także fizyczne połączenie z siecią korporacyjną firmy.
Kluczową różnicą jest poziom bezpieczeństwa. Google wyszukuje w otwartych zasobach. Usługi w chmurze chronią usługi prywatne.
Dlaczego to rozróżnienie jest ważne
To właśnie to oddzielenie wyjaśnia, dlaczego dokumenty osobiste nie pojawiają się podczas wyszukiwania losowych słów kluczowych. Są ukryte za bramkami uwierzytelniającymi. Chmura stwarza iluzję nieograniczonej pojemności. Spełnia rosnące potrzeby nowoczesnych firm w zakresie przechowywania danych.
Ale nie chodzi tylko o ukrywanie danych. Chodzi o dostępność w kontrolowanym środowisku.
Indeksowanie chmury prywatnej
Te dwa światy zaczynają się łączyć. Firmy chcą wykorzystać możliwości technologii indeksowania Google w swoich wewnętrznych środowiskach chmurowych. Chcą mieć możliwość przeszukiwania własnych prywatnych danych z taką samą szybkością i trafnością jak w publicznej sieci.
W tym miejscu technologia Google wykracza poza indeks publiczny.
Prosta odpowiedź na pytanie, czy Google oferuje wsparcie infrastruktury chmurowej, brzmi: nie. Jednak to milczenie nie oznacza, że technologie wyszukiwania firmy nie mają zastosowania w środowiskach lokalnych lub chmur hybrydowych. Silnik indeksujący Google oferuje wyraźne korzyści firmom pracującym z dużymi ilościami danych wewnętrznych. Wykorzystali tę lukę, tworząc rozwiązania do wyszukiwania korporacyjnego.
Moduł Wyszukiwania Google (GSA)
Flagowym produktem jest moduł wyszukiwania Google, znany z jasnożółtej obudowy serwerowej. Firmy kupują ten sprzęt i instalują go bezpośrednio w swoich sieciach prywatnych. Po zidentyfikowaniu zasobów sieci wewnętrznej (intranetu) dostępnych w Twojej organizacji, są one indeksowane. Opracowano nowe modele, które mogą indeksować zawartość w chmurze, nawet jeśli znajduje się ona w innym miejscu w zewnętrznej pamięci masowej w chmurze.
Pracownicy znają to doświadczenie. Po prostu korzystają z wewnętrznej strony internetowej, która wizualnie przypomina Google.com. Różnica jest krytyczna. Wyniki są pobierane z lokalnego indeksu GSA, a nie publicznego indeksu Google.com. Przypomina to przeszukiwanie Internetu, ale tylko w obrębie Twojej firmy.
Bezpieczeństwo danych pozostaje główną troską menedżerów IT, a GSA bezpośrednio zajmuje się tym problemem. Urządzenie znajduje się za firmową zaporą sieciową i nie można uzyskać do niego dostępu z zewnętrznego Internetu. Indeks jest tak bezpieczny, jak dane, które przeszukuje. Urządzenie integruje się również z innymi narzędziami biznesowymi, takimi jak Microsoft SharePoint, dzięki czemu współpraca i wyszukiwanie są bardziej przydatne.
Alternatywa dla Google Mini
Nie wszystkie firmy potrzebują pełnoprawnego GSA do wykonywania swojej podstawowej pracy. Google Mini to uproszczona opcja. To mały niebieski serwer z podobnymi funkcjami, ale mniej zaawansowanymi. Jest przeznaczony dla małych firm posiadających małe biblioteki dokumentów. Jest to logiczny krok, jeśli potrzebujesz indeksu w stylu GSA, ale masz mniej danych do przetworzenia.
Modele cenowe i licencjonowania
Cena zarówno Google Search Appliance, jak i Google Mini jest bezpośrednio powiązana z pojemnością. Płacisz za liczbę dokumentów, które Twój serwer musi zaindeksować.
- Jeden GSA może przetworzyć od 500 000 do ponad 30 milionów dokumentów.
- Wycena wymaga uzyskania bezpośredniej wyceny od Google i zwykle opiera się na licencji 2 lub 3-letniej.
- Google Mini zaczyna się od kilku tysięcy dolarów za 2-letnią licencję na 50 000 dokumentów.
- Wraz ze wzrostem liczby dokumentów wzrasta cena Mini.
Ramy te umożliwiają firmom dopasowanie inwestycji w wyszukiwanie do rzeczywistej ilości danych. Oddzielając koszty przechowywania od kosztów wyszukiwania, nie płacisz już za moc indeksowania, której nie używasz.
Integracja wyszukiwania z magazynami w chmurze
Różnica między przechowywaniem informacji w chmurze a wyszukiwaniem w Google staje się coraz mniej wyraźna. Firmy nie przesyłają już plików na serwer w nadziei, że zostaną później znalezione. Aktywnie budują warstwy wyszukiwania na swoich repozytoriach.
Wdrażając te urządzenia, firmy mogą stworzyć jeden interfejs dla wielu źródeł danych. GSA traktuje pliki jako część pojedynczej przestrzeni indeksowanej, niezależnie od tego, czy znajdują się na serwerze lokalnym, w programie SharePoint, czy w zewnętrznej chmurze. Zmniejsza to tarcia podczas wyszukiwania informacji w fragmentarycznych systemach.
Trend wskazuje na podejście hybrydowe. Przechowywanie w czystej chmurze jest wygodne, ale bez skutecznego wyszukiwania wewnętrznego staje się cyfrowym wysypiskiem śmieci. Narzędzia biznesowe Google zapewniają mechanizmy przekształcania pamięci w użyteczny zasób. Urządzenia te pozostają na miejscu lub w prywatnym centrum danych, ale logika obejmuje cały cyfrowy ślad firmy.
W miarę przyspieszania wdrażania chmury rośnie zapotrzebowanie na inteligentne indeksowanie. Proste wyszukiwanie słów kluczowych nie wystarczy. Firmy potrzebują kontekstu, szybkości i bezpieczeństwa. Urządzenia te umożliwiają konsumentom utrzymanie kontroli nad wrażliwymi danymi przy użyciu technologii wyszukiwania, które już znają i którym ufają. Żółte i niebieskie serwery mogą wydawać się przestarzałe, ale funkcje, jakie pełnią, mają coraz większe znaczenie w nowoczesnym zarządzaniu danymi.
Granice między przechowywaniem lokalnym a przechowywaniem w chmurze zacierają się. Warstwa wyszukiwania wypełnia tę lukę, udostępniając dane niezależnie od tego, gdzie się one fizycznie znajdują.































